Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna www.cegielnia.fora.pl
Cegielnia
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wierzbowa Wiedźma
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna -> Twórczość pisana
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Majka
vip



Dołączył: 08 Lis 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:59, 27 Kwi 2009    Temat postu: Rycerz Tim

Następnego ranka wyruszyli w drogę i lecieli nad traktem wiodącym do położonego w oddali miasta. Na dole widać było sylwetki ludzi podążających drogą w obie strony. Z góry wyglądali jak mrówki obładowani najróżniejszymi przedmiotami podążające z trudem przed siebie. Wtem wiedźma zobaczyła coś niesłychanie barwnego na tle podróżnych w szarych okryciach. Jechał konno odziany w zbroję we wszystkich kolorach tęczy a na głowie zamiast helmu rycerskiego z pióropuszem, miał kapelusz z ogromnym rondem wyszywany srebrną nitką. Wiedźma aż obniżyła lot by się przyjrzeć zadziwiającemu zjawisku z bliska. Skończyło się to twardym ładowaniem wprost pod kopyta wierzchowca na którym ów rycerz jechał. Siedziała teraz na środku gościńca skrzynka z jej magicznymi przyborami obok a miotła znajdowała się w pobliskim rowie. Koń zarechotał donośnie, aż mu się grzywa trzęsła i parskał śliną trzęsąc ze śmiechu łbem.
Rycerz zaś zeskoczył z konia i dwornie się kłaniając przedstawił się wiedźmie:
- Jam jest wesoły rycerz Tim, a Ty kim jesteś Pani ?
Wierzbowa jestem, wiedźma w dodatku - wymamrotała, wypluwając przy tym ziarenka pyłu z gościńca i nie przyjmując wyciągniętej pomocnej dłoni, pozbierała się niemrawie stawając na nogi. Otrzepując z kurzu pelerynę oglądała rycerza od stop do głów, a pomysły przelatywały jej przez jak szalone jeden po drugim, aż ten się spłonił zawstydzony.
- Wiesz właśnie potrzebuje rycerza do obrony - powiedziała - Umiesz walczyć ?
- Tylko dowcipem Pani, bowiem potomkiem błaznów królewskich jestem i broń owa cięta jest niesłychanie. Szlifowana z dziada pradziada na wszystkim co żart zrozumieć potrafi.
I obrony twej podejmę się pani, bez względu na niebezpieczeństwo bo z odwagi słynę -
I tu ukłonił się ponownie zamiatając kapeluszem czym wzniecił tumany kurzu.
- Zabijać śmiechem, bardzo innowacyjny pomysł. - wykrakał Raven lądując z wdziękiem na odrobinę przykurzonej skrzyni.
- A Ty się nie wtrącaj kruku - wymruczała ze złością wiedźma - to będzie mój rycerz nie Twój. I patrząc wprost w jego szmaragdowe oczy , pokazała mu bezczelnie język.
- O nieładnie, to że jesteś wiedźmą nie zwalnia Cie od kultury zielonko - wykrakał patrząc na nią z przyganą.
- Jeśli mogę się wtrącić, chętnie przyjmę służbę, jeśli się dowiem dokąd podążać będziemy- powiedział cicho rycerz przerywając kłótnię.
- Do Starego Magicznego Zamczyska gdzie to jest nie wiem, ale znajdę je choćbym tę krainę wzdłuż i wszerz przemierzyć miała. Przyjmuję Cie na służbę rycerzu - powiedziała wiedźma buńczucznie.
- To zaszczyt Ci służyć Pani - powiedział Tim, a jego koń potrząsnął grzywą potwierdzając wypowiedz swego jeźdźca.
- Puff - parsknął kruk i ostentacyjnie odwrócił się tyłem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Majka dnia Sob 13:11, 20 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Majka
vip



Dołączył: 08 Lis 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 0:28, 02 Maj 2009    Temat postu: Wróżka


Kierunek w jakim podążali nie zmieniał się od kilku dni i w oddali widać było już mury miasta położonego u stop gór zwanych Pasmem Cienia. Tempo wędrówki stało się wolniejsze, ale mniej błądzili bowiem kiedy wiedźma gubiła drogę kruk nieodmiennie wskazywał właściwą, jakby wiedząc gdzie położony jest zamek ze snu.
Na przedmieściach rozbili obozowisko, gdy rycerz zajął się wierzchowcem, wiedźma podążyła w kierunku zabudowań ciekawa jak zwykle tego któż tam może w nich mieszkać. Jak zwykłe towarzyszył jej kruk zataczający koła nad głową i sarkający z góry:
- Wścibska jak zwykle, znów się gdzieś wlecze a z tego kłopoty mogą być nic więcej.
Wierzbowa zaś w zbyt dobrym była humorze by reagować na zaczepki z otwartymi ze zdumienia oczami podziwiała malownicze alejki tego wielowiekowego miasta. Oświetlone mnóstwem świateł i pełne gwaru rozchodzącego się na wszystkie strony wraz z barwnymi postaciami ludzi śpieszących się dokądś w narastającym powoli mroku wieczornym.
Błądząc bez calu w bocznej uliczce dostrzegła mały budynek, którego ściany pokryte były tęczową mozaiką błyszczącą intensywnie w ostatnich promieniach zachodzącego słońca.
Stanęła przed drzwiami chcąc napatrzeć się z bliska, co nie umknęło oczywiście uwagi kruka, który z krawędzi dachu zakrakał :
- Jak sroka zupełnie, przyciąga ja wszystko co się świeci.
Ta zaś w odpowiedzi machnęła tylko lekceważąco ręka, bowiem na drzwiach dostrzegła napis:
Nie wiesz kim jesteś ?
Chcesz się dowiedzieć co Cie czeka ?
Dokąd podążać ?
Właściwą drogę wskaże Ci wróżka Hermine,
Wejdź gościu – ZAPRASZAM !
W momencie kiedy wiedźma doczytywała ostatnie zgłoski napisu drzwi otworzyły się przed nią niespodziewanie i ta nie namyślając się ani chwili zrobiła krok w przód i znalazła się w środku.
W pierwszej chwili oczy musiały się przyzwyczaić do panującego wewnątrz półmroku, który rozświetlało wyłącznie światło świecy odbijające się jednocześnie w kilkunastu wiszących na ścianach lustrach rożnej wielkości. Wszystkie oprawione w srebrne ramy odbijały nieskończoną ilość drgających w powietrzu płomieni jedynej świecy. Dawało to zadziwiające wrażenie nierealności i gdy w ciszy nagle zabrzmiały słowa:
- Witaj – wiedźma aż podskoczyła do góry.
Odwracając się wkoło szukała wzrokiem źródła głosu a kiedy dostrzegła go w półmroku odpowiedziała :
- Witaj wróżko.
W głębi pokoju na bujanym rzeźbionym fotelu siedziała kobieta. Jej lśniące siwe włosy upięte były w misterny kok z którego nie wymykał się żaden nieposłuszny kosmyk. Sylwetkę wróżki spowijała ręcznie wykonana suknia z tkaniny w misterne wzory w kolorze burgunda zaś na ramiona miała otulone srebrnym szalem iskrzącym się w mroku.
Wszechwiedzące brązowe oczy patrzyły ciepło na wiedźmę kiedy zapytała :
- Co Cię do mnie sprowadza ?
- Chciałabym… - i nie dokończyła, by po chwili milczenia odpowiedzieć.
- Sama nie wiem czego bym chciała.
Wróżka uśmiechnęła się wyrozumiale i wskazując palcem na którym lśnił srebrny pierścień najbliżej położone lustro powiedziała :
- Podejdź i powiedz mi co widzisz ?
Jeden krok i wierzbowa znalazła się przed srebrna powierzchnią. Co prawda na początku nie miała nawet własnego odbicia, a lustro niezmiennie lśniło własnym srebrzystym blaskiem.
Wtedy właśnie wróżka powiedziała :
- Pokaż mi jej przeszłość.
Srebro zamigotało cos wewnątrz zawirowało zaczęły się przesuwać obrazy: Rosochata, jezioro Szmaragdowe, by za chwile znieruchomieć i widać było już tylko wszechogarniającą wszystko mgłę.
- Dziwne wyszeptała wróżka – dotykając lustra pierścieniem.
- Czyżbyś nie miała żadnej przeszłości wiedźmo ? A może nie chcesz jej tylko pamiętać ?
Wierzbowa wzruszyła tylko ramionami, nie wiedząc zupełnie co odpowiedzieć. Na co wróżka pociągnęła ja za rękę w kierunku kolejnej srebrnej niewiadomej.
- Pokaż mi teraźniejszość.
Tu już obraz był wyraźny wiedźma stała na środku ogromnej polany z jej dłoni wyrastały witki a stopy pogrążone po kostki w ziemi były korzeniami. A nad głowa krążyło stado bloniastoskrzydłych istot, z których każde jeden po drugim spadały na ziemię.
- Widzę ze masz wrogów dziewczyno, ale poradzisz sobie mam nadzieję. A właściwie sprawdźmy…
I obie podeszły do ostatniego wiszącego w rogu pokoju lustra.
- Przyszłość - wyszeptała wiedźma drżącym głosem, nie czekając na słowa stojącej obok Hermine.
Srebro zamigotało w odpowiedzi, by po chwili rozbłysnąć żarem płomieni, których ciepło wyczuwalne było przez obie stojące przed lustrem kobiety. Cofnęły się zaskoczone obrazem mającym być przyszłością. Wiedźma zaś wyciągnęła dłoń w stronę ognia ogarniającego całą powierzchnię lustra, płomyki rozstąpiły się ukazując obraz. Zza srebrnej tafli wpatrywała się w wierzbową para złocistych oczu ogromnego lśniącego czerwienią łusek - Smoka.
- No, zaczyna się robić ciekawie – wyszeptała wróżka uśmiechając się lekko.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aśka
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 2302
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 131 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:48, 02 Maj 2009    Temat postu:

Podoba mi się twój styl Majka. Płynnie się czyta. Jak dla mnie przeszkadza tylko brak przecinków.

Treść bajki też ciekawa! Brawo jeszcze raz : )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna -> Twórczość pisana Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin