Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna www.cegielnia.fora.pl
Cegielnia
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wierzbowa Wiedźma
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna -> Twórczość pisana
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Majka
vip



Dołączył: 08 Lis 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:32, 21 Mar 2009    Temat postu: Wierzbowa Wiedźma

W zieleni kształtach migoczących w tafli wody, odbijała się twarz, smutnym wzrokiem wpatrując się w lśnienie słońca oczekiwała mroku.Czarne kosmyki włosów przeplatały się z witkami wierzby na gałęzi której siedziała.
Coś w tej czerni lśniło zielonym blaskiem szmaragdu w słońcu i zlewało się z liśćmi utrudniając dostrzeżenie mieszkańca tej rosochatej siostry jeziora.
Jej pora nadejdzie, kiedy srebrzystego kręgu odbicie ujrzy w wodzie, wiedźma wyjdzie by zażyć odrobiny wolności. Obserwując bawiących się nad stawem ludzi zazdrościła im radości i bliskości jaka nigdy nie była jej dana.
Oczekiwanie swe skracała zaplataniem gałązek wierzby, w warkoczy zieloność umajona nawet pokręcona znad bajorka wyglądała jakoś dostojniej, okazalej jakby na wielka gale uszykowana zawczasu. Dnia pewnego kiedy goście nad brzegiem resztki uczty zostawili, odważyła się wiedźma wierzbowa wyjść spomiędzy konarów i lekko stąpając przeglądać zaczęła skarby na piasku pozostawione. Wśród lśniących reklamami opakowań i foliowych papierków znaleźć coś wartościowego miała nadzieję.


Wielbicieli bajek zapraszam na stronę [link widoczny dla zalogowanych]
i na zamkowe forum [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 2 razy

Ostatnio zmieniony przez Majka dnia Czw 8:40, 30 Kwi 2009, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aśka
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 2302
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 131 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:12, 21 Mar 2009    Temat postu:

ciekawe

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Majka
vip



Dołączył: 08 Lis 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 1:18, 22 Mar 2009    Temat postu: Skarb Wiedźmy




Przerzucając błyski puszek po piwie i tektury pełne kolorów tęczy powoli traciła nadzieję na uzyskanie czegoś wyjątkowego z masy niepotrzebnych ludziom rzeczy. Bosymi stopami dotykała źdźbeł trawy wystających spod stert pozostawionych w jej królestwie śmieci, jakby chciała im dodać otuchy by nie przestawały rosnąc. Zieleń bowiem naturalnym kolorem w jej krainie była jest i będzie, a ludzie byli i minąć im przyjdzie jak wszystkiemu co widziała do tej pory, bo wieczność należna jest tylko wybrańcom. A może skazanym ?
Nagle tuż nad brzegiem, właściwie już w wodzie zalśniło coś niespodziewanym blaskiem i przykuło uwagę czarnych oczu Wiedźmy. Prawie bezszelestnie podbiegła do tego miejsca pochylając się nad taflą wody, coś zanurzone częściowo w piasku wystawało jednak okrągła częścią za która złapała mocno ciągnąc w przód.
- Uff- sapnęła z wysiłkiem – mocno siedzi, ale zaparła się i jednym ruchem z całych sił przyciągnęła ową rzecz do siebie. Z głośnym plaśnięciem i wyrzucając fontannę piasku brzeg jeziora wypuścił swa własność a wiedźma wylądowała na pupie ze zdobytym skarbem w dłoniach. Uśmiech szczęścia rozświetlił jej twarz, gdy odrzucała mokre kosmyki włosów i wtedy wyglądała prawie na ładna w promieniach księżyca. Ściskając z całych sił swoja zdobycz jednocześnie wycierała ją rąbkiem sukienki.
Cóż to jest takie okrągłe zastanawiała się gorączkowo ? I pełne rysunków jakiś symboli, a tuz na przedzie rzeczy owej smok widniał wyrzeźbiony jak żywy.
- Stare to jest - orzekła wreszcie mamrocząc do siebie pod nosem. Po umyciu w toni jeziora z resztek piasku całość lśnić zaczęła własnym blaskiem nasilającym się niepokojąco, gdy światło księżyca nań padało.
- To musi być bransoleta, chyba - jak przez mgłę przypominała sobie wygląd takiej biżuterii, kiedy przez pomyłkę zabłądziła na ulice z sklepami pełnymi klejnotów na wystawach.Srebro to jakieś przydymione lekko starością i użytkowników zapewne pamiętało wielu.
- Będzie moja – postanowiła buńczucznie, unosząc ja ponad głowę i patrząc jak migocze w księżycowej pełni. Roztańczyła się radośnie wirując po mokrej trawie i podskakując jak psiak ucieszony ze znalezienia skarbu wśród góry śmieci zalegających skrawek plaży będący jej domem. Przyciskając ja mocno do piersi podążyła do miejsca, gdzie czuła się bezpiecznie rozglądając się trwożnie dookoła, by przez nikogo ze śmiertelników nie być dostrzeżona. Od czasu do czasu podskakiwała jednak radośnie i uśmiech szczęścia nie znikał z jej twarzy.
- Znalazłam skarb , znalazłam… podśpiewywała sobie pod nosem…


Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arkadia
vip



Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 406
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 44 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 16:34, 23 Mar 2009    Temat postu:

To jest fantastyczne , Majko!!!!!!!
Pisz dalszy ciąg szybko , już się nie mogę doczekać , co dalej????
Uwielbiam bajki dla dorosłych i nie tylko .Tyle piękna w tak małym kawałeczku ,wspaniałe...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Majka
vip



Dołączył: 08 Lis 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:51, 23 Mar 2009    Temat postu: III Rosochata

Noce spędzała wiedźma jak zwykle w szeroko rozpostartych ramionach swej odwiecznej przyjaciółki wierzby zwanej pieszczotliwie Rosochatą. Na takie zawołanie tamta trzęsła w zdenerwowaniu wielkim konarami, aż liście spadać z niej masowo zaczynały i by nie ryzykować Wiedźma przezwisko owe wymawiała tylko szeptem. A zaznaczyć należy, że była to rozrośnięta i kilkusetletnia wierzba z pniem grubszym niż niektóre dęby miewają. Witki jej do ziemi sięgały a niektóre maczała w jeziorku jakby dla kaprysu. Zieloność liści odbijała się w wodzie tworząc charakterystyczną poświatę i chyba od tego tutejsi mieszkańcy nazywali je jezioro – szmaragdowym. W takiej to właśnie okolicy swe spokojne życie wiodła nasza Wiedźma od drzewa wierzbową zwana.



Post został pochwalony 2 razy

Ostatnio zmieniony przez Majka dnia Pon 23:59, 23 Mar 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Majka
vip



Dołączył: 08 Lis 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:55, 26 Mar 2009    Temat postu: Sny

Ale wracając do znaleziska z którym nasza bohaterka nie rozstawała się już. Odkąd założyła bransoletę na rękę sny dziwne ja nawiedzać zaczęły nie dając spokojnego wypoczynku zażyć.
Treść snów owych zadziwiająco zawsze w jakimś murowanym domiszczu się odbywała. Obrazy we śnie malowane nijak za dnia zniknąć nie chciały z pamięci, jakby przywołując do ich przypominania i przemyślenia dokładniejszego. Uparta wiedźma jednak oganiała się od nich jak od much natarczywych swoimi codziennymi problemami się zajmując. A to ,że w kola samochodu gości niedzielnych piknikowych w trawnikowi wrosnąć kazała, bo zbytnio pod jej ukochanym drzewem śmiecili. Drugą nie cierpiąca zwłoki sprawą godną interwencji prawdziwej złośliwej wiedzmy, były motorówki na jeziorze wciąż płoszące hukiem biedne okonie i ropuchy za nic nie mogące skrzeku złożyć, co wyginięciem gatunku grozić zaczęło.
I z tym sobie poradziła, nocą po przystani bezszelestnie sunąc, po garści piasku do baku każdej motorówki wrzucała. Dzieliła sprawiedliwie, wszystkim złotych ziaren odrobinę, co zbytnio hałasem swoich maszyn spokój jeziora i żyjących w nim stworzeń zakłócali.


Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Majka
vip



Dołączył: 08 Lis 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:12, 29 Mar 2009    Temat postu: Opowieść

Kolejny wieczór w przytulnych ramionach Rosochatej w oczekiwaniu na srebrne księżycowe promienie upłynął Wiedźmie na mimowolnym manipulowaniu smoczą bransoletą. Kręciła nią na wszystkie strony obcierając sobie przy tym nadgarstek prawie do krwi. – Czymś się trapisz - zaszumiała wierzba cichutko, owijając wiedźmę opiekuńczo witką. Ta zaś w odpowiedzi zagryzła tylko wargi nie chcąc, martwic przyjaciółki sennymi majakami rodem ze średniowiecznej opowieści. Ale wierzba stara już była i tak łatwo za wygraną nie dawała.
- Albo mi powiesz, albo załaskoczę Cię tak, że na ziemię spadniesz - zaświergotała liśćmi żartobliwie, jednocześnie wślizgując się witką za kołnierzyk sukni dziewczyny. Cóż było robić na takie ultimatum ?
Wiedźma rozsiadła się wygodnie i zaczęła opowiadać o tym co od dni kilku dręczyło ją nieustannie. – wiesz zasypiam i śnię, iż korytarzami ciemnymi się przechadzam. Dziwnie mrok nie napawa mnie lękiem, czuje się tam jak w domu. - Tu Rosochata zatrzęsła konarami ze zrozumieniem, co spłoszyło ptactwo okoliczne, które harmider robiąc odleciało głośno protestując. – Może to i dobrze, że bez świadków opowieść dalej ciągnąć będę- powiedziała
- Bo ptaszyska to plotkarze znani i rozniosą wszystko na cztery świata strony dodając coś to tu , to tam. Tam pełno pajęczyn w tym budynku i wiesz to trochę wygląda jak zamek, ale od środka. Ostatnio śniłam, że korytarzem błądząc w mroku, dotarłam do wielkiej Sali z kominkiem na zachodniej ścianie. Ogień dawno wygasł a popiołu nikt nie wygarniał chyba od lat. Podłoga, kiedyś zapewne z marmurowych płyt wykonana, pokryta była warstwą kurzu. Na ścianach wisiały gobeliny, których kolory dawno zblakły od brudu i zaniedbania. W centralnym miejscu komnaty stał stół okrągły dębowy z blatem wytartym w miejscach gdzie mieszkańcy przy nim zasiadać mieli w zwyczaju. Nad stołem wisiały girlandy z pajęczyn co nadawało Sali obraz malowniczej i posępnej. Jak podeszłam bliżej – co we śnie przychodziło mi bez wysiłku – dostrzegłam na stole tym jakiś kształt gruby i prostokątem chyba przez ludzi nazwany. Rzecz owa chyba ważną być musiała skoro w miejscu centralnym położona została.
Zastanawiam się jaka tragedia zmusiła mieszkańców do opuszczenia ich przytulnej siedziby, w której teraz wiatr hula a pająki bale sobie urządzają. – Któż to wie , któż … zaszumiała Rosochata melancholijnie – Ludzie są dziwni…



Post został pochwalony 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zuzannax
ceglany leniuch



Dołączył: 12 Paź 2007
Posty: 230
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:43, 29 Mar 2009    Temat postu:

BRAWOOOOOOOOO

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Majka
vip



Dołączył: 08 Lis 2008
Posty: 115
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 42 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:50, 31 Mar 2009    Temat postu: Opowieść druga

- Ale, ale to chyba nie całkiem wszystko co Wiedźmo ? Coś tam ukryłaś. Przed witkami moimi, nic się nie da schować w każdy zakamarek wślizgną się i wyduszą prawdę – szeleściła po dłuższej przerwie Rosochata, kiedy opowiadanie ucichło. Żartobliwa była to groźba bowiem bardziej łagodnej istoty od niej nie było nad jeziorem Szmaragdowym, ani w najbliższej okolicy.
- No – wymruczała pod nosem wiedźma,
- więcej tego jest, wszak śnię o tym miejscu wciąż odkąd znalazłam tę smoczą bransoletę.
Jedna ze wścibskich gałązek niepostrzeżenie wślizgiwać się zaczęła na nadgarstek dziewczyny próbując zsunąć feralną bransoletkę. – Wywal to paskudztwo w takim razie, pewnie jest jakieś zaczarowane – zaszeleściła zmartwionym szeptem Rosochata, próbując jednocześnie witką zabrać cacko Wiedźmie.
- O nieeeee - krzyknęła głośno dziewczyna przyciskając jednocześnie rękę z bransoletką do piersi.
- Ona należy do mnie wraz z całym dziedzictwem, jakie z sobą niesie. Nie zdejmę jej ,a sny może chcą mi przekazać coś ważnego ? A jestem zbyt głupia, by zrozumieć przesłanie ? I tutaj spuściła głowę żałośnie.
- Dobra opowiadaj te sny dalej może ja coś pojmę – zaszumiała wierzba
– W końcu jestem starsza – i zachichotała szelestem górnych gałęzi zrzucając przy tym kilka suchych liści na głowę Wiedźmy. Więc…
- Nie zaczynaj zdania od więc – zaszeleściła Rosochata i trzepnęła Wiedźmę witką.
- Kolejny sen znów przeniósł mnie do zamku- wyszeptała cichutko
- Ale było już zupełnie inaczej… Zamek żył.
Patrzyłam oczarowana jak wielka zamkowa Sala tętniła życiem. W tle gdzieś słychać było muzykę, delikatne drgania strun harfy przepełniały dusze obecnych słodkim uczuciem. I co najdziwniejsze w kominku płonął ogień, blask rozświetlał twarze obecnych ciepłym światłem. W powietrzu unosił się zapach rozlewanego w kryształowe puchary wina i pieczeni z dzika dochodzącej w żarze kominka. Na środku komnaty stał stół ten sam co wcześniej ale jakiż inny ? Ten lśnił całym bogactwem drewna dębowego wypolerowany troskliwa ręką, każde miejsce przy nim było zajęte przez gości, rozgadanych śmiejących się donośnie co tu dużo opisywać po prostu szczęśliwych… Bystry mój wzrok prześlizgnął się bo twarzach błyskawicznie na żadnej nie zatrzymując się dość czasu by zapamiętać rysy i rozpoznać kogokolwiek.
Jednak postać siedząca przy kominku przykuła uwagę. Była niewysoka, jeśli da się określić wzrost kogoś siedzącego w wyścielanym niedźwiedzią skórą fotelu. Jej twarz w blasku ognia mieniła się srebrem i zlotem wciąż zmieniając jakby nie mogąc utrzymać swej formy przez dłuższą chwilę. Włosy sięgające do pasa wyglądały jak srebrzysty strumień wciąż w ruchu. Suknia kobiety lśniła się kolorami tęczy również odbijając cala swoja powierzchnia płomienie jakby materiał utkany był z ognia samego a nie z tkaniny ręka ludzką wykonanej. Surowość rysów nieznajomej nadawał jej twarzy wyraz taki obcy nieludzki jakby a zarazem nie mówił nic o jej emocjach. Szczegół jeden tkwiący na nadgarstku mieszkanki zamczyska był dla wiedzmy znajomy, bowiem nosiła ona nic innego jak smocza bransoletę tę samą jaka wśród śmieci na brzegu jeziora przez nią samą znaleziona została. Na reku kobiety lśniła własnym srebrzystym blaskiem i widać było jasno iż to przedmiot całkowicie magiczny jak i jego właścicielka. Kojarzyła się ona Wiedźmie z płynną rzeką blasku wciąż zmieniającą kształt, miejsce i czas w jakim żyć jej przyszło.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Majka dnia Śro 14:49, 01 Kwi 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aśka
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 2302
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 131 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:44, 01 Kwi 2009    Temat postu:

Majka - to jest fantastyczne!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna -> Twórczość pisana Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin