Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna www.cegielnia.fora.pl
Cegielnia
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Poglądy pyskatej małolaty
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna -> Twórczość pisana
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefriti
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 464
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:38, 17 Wrz 2009    Temat postu: Poglądy pyskatej małolaty

KOBIECYM OKIEM NA ŚWIAT KIBICÓW

Od razu na wstępie zaznaczę, iż nie jestem kibicem (Broń Panie Boże ! Samobójcą to ja jeszcze nie jestem) i nie trzymam z absolutnie żadną drużyną. Oczywiście nie ukrywam, ze jak wygra drużyna z mojego miasta, cieszę się wraz z innymi, bo jak się nie cieszyć z wygranej, prawda ?
Tak więc.... przyjechałam z ojcem do Warszawy, bo musiałam oddać się w szpitalne ręce. Wsiedliśmy do autobusu i wpadłam w zadumę. Nie wiem, może to tylko moje skromne spostrzeżenia, ale... czemu w Warszawie, gdzie dominują zielono-biali kibice Legii, jeżdżą autobusy czerwono-żółte, które to barwy przyjęła Jagiellonia Białystok...?
Kiedy wysiedliśmy z autobusu, podzieliłam się moimi spostrzeżeniami z tatą. On na to: "Może kibice jeszcze na to nie wpadli?"
Wpadli czy nie, ja tego dla "legionistów" nie powiem, gdyż nie dość, ze jestem właśnie z Białegostoku, to jeszcze chciałabym pera lat pożyć...
A przy okazji...
Mój kolega, który przyjechał w odwiedziny do mnie, do Białegostoku, nie wsiadł do autobusu, choć się oboje bardzo gdzieś spieszyliśmy. Powód? Otóż on (kolega) był i jest wiernym kibicem Legii Warszawa, a autobus nie tylko był w czerwono-żółte barwy, ale też miał wielki, piękny, wprost majestatyczny napis: "JAGIELLONIA"...
A ! Kiedy dla kolegów z klasy (zagorzałych kiboli "Jagi") powiedziałam, że przyjaźnię się z kibicem Legii, nie odzywali się do mnie przez cały tydzień i patrzyli na mnie wilkiem.
Nie rozumiem tej wzajemnej agresji. Serio. Dla mnie ro przypomina warczenie na siebie, wściekłych psów. Ale może to dlatego, że jestem kobietą (nawet jeśli smarkatą). Lubię oglądać mecze. I inne transmisje sportowe.
Ale kiedy chodzi o mecze drużynowe... wole trzymać mą niewyparzoną jadaczkę na wielką, żelazną kłódkę. Tak przynajmniej jest bezpieczniej !


PS.: Śmiechem, żartem... zauważył ktoś, że wiele autobusów w Białymstoku jest zielono-białych?.....


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nefriti dnia Pią 12:41, 18 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefriti
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 464
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:59, 17 Wrz 2009    Temat postu:

ACH, SZPITALE...

Szpital jest jak obóz przetrwania. Człowiek musi pogodzić się z głodówką (bo już lepiej umrzeć z głodu, niż zaryzykować i zjeść coś w szpitalnej stołówce, co BYĆ MOŻE jeszcze z tydzień temu przypominało kotleta) oraz z samotnością, gdyż jedyny, co ZAWSZE towarzyszy pacjentowi, to nieustanne, uporczywe burczenie pustego żołądka.
Pewnie przesadzam... Ba! Nawet na pewno. Niestety nic nie mogę (lub po prostu nie chcę) na to poradzić. Od urodzenia jestem zarówno niemożliwe okropną marudą, jak i krytyczką wszystkiego, bez względu na to, czy to COŚ się rusza, czy też nie. ZAWSZE będzie coś nie tak...
Oczywiście w szpitalu nie byłam taka znowu sama. Towarzyszyli mi inni młodociani pacjenci, którym to z kolei towarzyszyły mniej lub bardziej puste żołądki.
Starałam się patrzeć na to z innej strony – chudziną nie jestem, to może mała głodówka mi nie zaszkodzi. Niestety mój wierny towarzysz nie podzielał mego optymistycznego myślenia i głośno dawał o sobie znać...



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aśka
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 2323
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 131 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:15, 17 Wrz 2009    Temat postu:

Może lekarze (wiedząc, że nie sposób lubić szpitale) wymyślili: przez żołądek do serca??

A tak na serio, to współczuję. Ja nigdy nie byłam w szpitalu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefriti
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 464
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:03, 18 Wrz 2009    Temat postu:

PYSKATA MAŁOLATA A KOŚCIÓŁ (1)

Długo nad tym myślałam, lecz w końcu doszłam do wniosku, ze niewiele jest takich księży, którzy głosząc kazania, sprawiają, iż wszyscy zebrani parafianie słuchają i zastanawiają się nad sensem głoszonej nauki.
Kiedyś wszyscy słuchali. Lecz, w sumie, kiedyś to miało jakiś sens i znaczenie. Nie słuchasz księży? Masz jakieś wątpliwości co do wiary? Kościoła? Boga?... Drogi synu/córko bluźnisz! Ale jest dla Ciebie rozwiązanie! Stos pełen zrozumienia i ciepła...
Nie mówię, że to źle, ze mamy nowe i bardziej tolerancyjne czasy. Gdyby KIEDYŚ było DZIŚ, stosy paliłyby się non stop, a banda wesołych inkwizytorów rozerwałaby się pod naporem (jakże rozrywkowej) pracy.
Jednakże wracając do głoszonych kazań...
Dawniej grożenie wszystkim piekłem, sprawiało dla księży ogromną radość i rozrywkę, a słuchaczy wprowadzało w osłupienie i trwogę. Zasłuchani zastanawiali się, jak być lepszym, by po śmierci odnaleźć drogę do Nieba, do Boga. Zastanawiali sobie pytanie: "Jak żyć?" I radzili się w tych sprawach duchownych.
A teraz...? Przedstawię swoje (nader) skromne spostrzeżenia.
Sceneria: kościół, rzecz jasna. Bohaterowie: księża, ministranci, organista, parafianie. Pora dnia... nieważna! Zawsze jest tak samo! (Prawie) wszyscy uczestniczą w mszy, dopóki nie dojdzie do iście PIEKIELNEGO momentu.
KAZANIA...
30% ludzi słucha księdza, choć nie bardzo pojmują, o czym on właściwie mówi. 60% stara się go słuchać, ale już po pierwszej minucie oddaje się iście bezbożnym myślom. A pozostałe 10% ? Marzy, ze znajdują się zupełnie gdzie indziej.
A kiedy ksiądz skończy swą mowę...
...30% dziękuje za naukę...
...60% wzdycha z ulgą (w końcu niedługo wyjdą z kościoła)...
...10% natomiast, budzi się, ale to tylko dlatego, że muszą wstać.
A dlaczego tak się dzieje? Bo księża nie umieją swoich mądrych (naprawdę często mądrych) kazań, ubrać w odpowiednie słowa i sformułowania. Kazanie powinno być ciekawe, interesujące... po prostu takie, by zachęcić człowieka do słuchania i by po wyjściu z kościoła choć przez minutę zastanowili się nad nauką, nad sensem bytu. Nad samym sobą. Tymczasem kazanie jest często trudne, sztywne i człowiek, chcąc nie chcąc, myśli o czymś przyjemniejszym.
Oczywiście to są TYLKO spostrzeżenia. Osobiście należę do tego grona, które myśli niekiedy o takich rzeczach, ze ksiądz (gdyby wiedział) dostałby najpewniej ataku apopleksji. Czasem jednak (aż się,cholera, głupio przyznać) należę do tych 10% i po prostu zasypiam na stojąco.
Podsumowując?
To uwagi pyskatej małolaty. Nie warto brać ich sobie do serca. Serio.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nefriti dnia Pon 17:27, 29 Mar 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefriti
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 464
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:40, 18 Wrz 2009    Temat postu:

KULTURO NASZA !

Niektórzy nie wiedza, gdzie kończy się prosta ironia, a zaczyna się zwykłe CHAMSTWO. Nie wierzycie? Zadajcie dla paru osób pytanie: "Czy na pewno ironizujesz, a nie ranisz uczuć innych ludzi?" Co odpowiedzą? Będą patrzeć się na Ciebie głupkowato i NIC nie odpowiedzą. Bardziej obeznani z KULTURĄ będą się zastrzegać, że nikogo swymi słowami nie uraziły, a osoba, która im na tą KULTURĘ zwróciła uwagę, sama jest chamska i zwyczajnie się nie zna.
No ba! Bo przecież ci cha... tfu! KULTURALNI ludzie wiedzą wszystko! A my - prości ludzie - zwracamy im uwagę... O my bezrozumni!
Chodzi o to... hmmm... jakby to napisać, by znów ktoś KULTURALNY nie zwrócił mi uwagi na brak (o IRONIO...) KULTURY słowa i by przez przypadek nie wyszło, że się wtrącam.
A zresztą! Mnie i tak nikt nigdy nie rozumie...
Ludzie szczerzy (ci na serio szczerzy) poprzez delikatną, wprawioną ironię przełamują bramy kłamstwa, wyrażając własne zdanie. Natomiast niektórym wydaje się, że jeśli są ironiczni (choć nawet nie wiedzą co to IRONIA...), to będą dobrymi szczerymi ludźmi. Co z tego, ze NADER KULTURALNYMI? Przecież są tak (obrzydliwie) szczerzy!
Nie żebym była wredna, czy żeby przemawiał przeze mnie sarkazm... spotkałam się z wieloma rodzajami ironii, ale IRONIA, z którą spotkałam się niedawno, nawet od strony d... dołu pleców ironii nie przypomina.
Tym razem (prawie) wiem co mówię!... Z tego wszystkiego aż przeczytałam definicje IRONII w encyklopedii.

PS.: Nie uwłaczając... stop


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Remedium
Miły Bywalec



Dołączył: 14 Wrz 2009
Posty: 55
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:44, 18 Wrz 2009    Temat postu:

Melisa to dla Ciebie zbyt mało - propopnuje ZYPREXE - moja diagnoza , jako terapeuty uzależnień:
Zaburzenie afektywne dwu biegunowe
Przykro mi. Crying or Very sad


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Remedium dnia Pią 12:45, 18 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefriti
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 464
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:47, 18 Wrz 2009    Temat postu:

w końcu jakiś ludzki odruch...

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nefriti dnia Pon 17:27, 29 Mar 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aśka
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 2323
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 131 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:32, 18 Wrz 2009    Temat postu:

Kiedyś przysłych duchownych uczono retoryki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nefriti
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 15 Lut 2009
Posty: 464
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:02, 18 Wrz 2009    Temat postu:

MYŚLĘ, WIĘC JESTEM...?

Podczas całego rozwoju i ewolucji zwiększała się zawartość ludzkiej czaszki. I chociaż ponoć Neandertalczyk miał większą objętość mózgu (bo o nim mowa), to skoro już go mamy, powinniśmy go jakoś używać i pielęgnować. Każdy człowiek jest przystosowany do myślenia.
A przynajmniej tak twierdzą naukowcy...
Albo nauczyciele! "Mój drogi, to zadanie jest absurdalnie proste, więc pomyśl trochę. To na prawdę nie boli"
Czyżby?
Jak się czasem przyjrzeć co poniektórym, gdy są w trakcie owego myślenia, aż litość za serce chwyta. Aż chce się pomóc, by się mózgowe zwoje nie poprzepalały tym 'myślicielom'.
Właściwie, to przez ludzki umysł cały czas przepływają jakieś myśli, więc nie można kogoś, komu myślenie nie wychodzi (albo nie służy jemu zdrowiu i otoczeniu) nazwać bezmózgim yeti, bo czasem jednak tego mięska pod kopułą używa. Oczywiście jest przecież jeszcze tak, że jak się myśli za dużo, to zaczyna boleć głowa (może to i te poprzepalane zwoje?) i myślę, że wielu ludziom to się zdarza.
Kartezjusz powiedział: "Myślę, więc jestem", co było jego twierdzeniem na byt ludzki i sens życia (a przynajmniej tak tłumaczyli to w szkole...). Więc skoro ludzkość nie wsiąkła gdzieś w nicość, to znaczy, że myślą.
Chociaż...
Mój starszy brat powiedział kiedyś, że gdybym JA powiedziała "myślę, więc jestem" natychmiast bym zniknęła.
Cóż... prawdę mówiąc nie wiem, nie próbowałam wypowiedzieć tego zdania na głos... (z obawy?)
Niestety. Mimo, iż wszyscy możemy korzystać z mózgu, myślenia, niekiedy wydaje mi się, że nie wszyscy tego używają. Niektórym ewidentnie brak 'oleju' w głowie. Korzystanie z cudownego daru matki natury, znanego także pod nazwą ROZUM, jest wielce użyteczna, słowo!
Sokrates mawiał: "Wiem, że nic nie wiem". Ja natomiast wiem/uważam/myślę, że istnieją:
*mądrale (co nie są mONdrzy wcale)
*inteligenci (co jak pomyślą, to im się we łbie kręci)
*głupole (nawet jeśli są po szkole)
*politycy (jąkadła przy mównicy)
(ORAZ)
*ludzie uczeni i mądrzy (tym razem na serio), którzy zachodzą na prawdę wysoko (i nie chodzi tu o wspinaczkę na Mount Everest...)
*i ludzie mądrzy, którzy nie wychylają się zbytnio.
A szkoda. Bo akurat ci mieli by dużo do powiedzenia, gdyby tylko mieli odwagę.
Tak więc poćwiczmy czasem nasz móżdżek, bo on tego potrzebuje. Poczytajmy, porozwiązujmy krzyżówki, rebusy. To ponoć bardzo pozytywnie wpływa na człowieka.

PS.: Istnieją także osoby, które najpierw coś zrobią, a dopiero potem myślą... Pisząc to, mam niejasne wrażenie, że należę do tego grona...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Nefriti dnia Śro 20:25, 31 Mar 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aśka
mlodzież_uskrzydlona



Dołączył: 29 Lut 2008
Posty: 2323
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 131 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:43, 18 Wrz 2009    Temat postu:

...i ja, wspominając napotkane zameczki po drodze Razz hehe

Nefriti napisał:
Każdy człowiek jest przystosowany do myślenia.
A przynajmniej tak twierdzą naukowcy...
Albo nauczyciele! "Mój drogi, to zadanie jest absurdalnie proste, więc pomyśl trochę. To na prawdę nie boli"
Czyżby?


Od moich pierwszych lat w szkole mama i nauczyciele wbijali mi do głowy, że jestem tylko matematycznie leniwa, a nie matematycznie niezdolna. Ja myślę inaczej... Gdyby moi nauczyciele: pan Chomik (nazwisko), pani Lama (przezwisko Razz) weszli w moją głowę, stwierdziliby chyba to samo: matematycznie tępa. Co nie znaczy, że jestem ogólnie głupia!

Porównanie: kazać dla psa śpiewać (a nie wyć) i uznać, że nie wychodzi mu to, bo jest leniwy...

Nigdy nie rozumiałam matematyki! I nie rozumiem nadal Embarassed Zawsze byłam dobra z polskiego, języków i ze sztuki. I, będąc w artystycznej klasie, zastanawiałam się, po co mi matematyka i te ponadpoziomowe jak na mnie zadania... Teraz mi się przyda chyba dopiero jak będę miała dzieci w szkole i będę musiała je nauczyć tabliczki mnożenia Razz

Żartując, jest powiedzonko:

"Umiesz liczyć, licz na siebie". Ja, nie umiem liczyć, więc liczę na innych Razz I jakoś źle na tym nie wychodzę Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Aśka dnia Pią 19:44, 18 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.cegielnia.fora.pl Strona Główna -> Twórczość pisana Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 1 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin